Kubinkiewicz Ryszard (1926-1999)



 

 
Leśniczy Ryszard Kubinkiewicz (trzeci od prawej) z pracownikami Nadleśnictwa Białowieża.
(Ze zbiorów Piotra Bajko)

Leśnik, w połowie lat czterdziestych ubiegłego wieku pracował jako leśniczy w Nadleśnictwie Białowieża.

Urodził się 11 marca 1926 roku w Lebiedziewie w ówczesnym powiecie wilejskim (obecnie na Białorusi), w rodzinie Jana i Nadziei.

Do Białowieży przyjechał wraz z rodzicami na początku lat trzydziestych z Brześcia. Ojciec pracował w białowieskiej Dyrekcji Lasów Państwowych. Mieszkali początkowo w wynajętym mieszkaniu prywatnym na Stoczku, następnie w Parku Dyrekcyjnym. Szkołę powszechną Kubinkiewicz ukończył w Białowieży. Po szóstej klasie zdał egzamin do gimnazjum w Brześciu. Niestety wybuch II wojny światowej zatrzymał go na miejscu. Tutaj kontynuował naukę w szkole, którą Rosjanie otworzyli w budynku przedwojennej Bursy na terenie Parku Dyrekcyjnego.

Po przyjściu Niemców rozpoczęły się wywózki na przymusowe roboty. Bursa została przeznaczona na koszary wojskowe. Ojciec Kubinkiewicza i dwóch innych pracowników DLP podjęło pracę w charakterze palaczy w kotłowni. Do tej pracy zaangażowano także Ryszarda, który w ten sposób uniknął wywózki do Niemiec.

– Początkowo drewno opałowe przygotowywali Żydzi – wspominał leśniczy – a jak ich zabrakło, to jeńcy radzieccy. – Niemcy z pasją niszczyli resztki polskości i wprowadzali niesłychany terror. Biblioteka „Rodziny Leśnika”, która pozostawała w Parku Dyrekcyjnym, Rosjanom jakoś nie przeszkadzała, Niemcy zaś wywlekli cały zbiór biblioteczny przed budynek i podpalili. Gdy podszedłem do płonącego stosu, nikogo w pobliżu nie było. Zacząłem wyciągać te książki, które jeszcze nie zajęły się ogniem. Dwie włożyłem za pazuchę, resztę układałem na ręce. Nagle pojawił się Niemiec i kazał mi wrzucić wszystko z powrotem do ognia. Tak też uczyniłem. Dostałem przy okazji w twarz oraz solidnego kopniaka, a na okrzyk „raus!” wziąłem nogi za pas.

Całą zawieruchę wojenną Kubinkiewicz spędził w Białowieży. Był świadkiem wielu wydarzeń. A tak wspominał wyzwolenie spod okupacji: „Wypędzenie Niemców z Białowieży nie było łatwe. Natarcie wojsk radzieckich postępowało od strony Browska. Okupanci wysłali naprzeciw ich dwa czołgi. Jeden został trafiony na Drodze Browskiej, niedaleko miejsca kaźni i grobów pomordowanych w czasie tej wojny. Drugi czołg odstępując, mocno ostrzeliwał pozycje nieprzyjaciela”.

Był świadkiem podpalenia pałacu przez żołnierzy kolaborującego z Niemcami oddziału węgierskiego, którzy wzniecili na odchodnym ogień w suterenie. Kubinkiewicz nie był w stanie sam go ugasić, nie mając znikąd pomocy.

Po wojnie był słuchaczem pierwszego kursu dla leśniczych, które prowadził Leśny Ośrodek Szkoleniowy w Białowieży.

Pracę w Nadleśnictwie Białowieża rozpoczął oficjalnie 1 marca 1945 roku. Początkowo jako praktykant, później leśniczy. Pracował do 16 lipca 1948 roku. W tym czasie uczestniczył m.in. w wycinaniu pasa granicznego.

Po latach wspominał: „Pas graniczny był wytyczony w terenie jesienią 1944 roku za pomocą niedużych kopczyków i kołków. Polska ekipa składała się ze mnie i dwóch gajowych. Jeden z gajowych nazywał się Antoni Dąbek, nazwisko drugiego, starszego, wyleciało mi z pamięci. Wiem tylko, że mieszkał on niedaleko nadleśnictwa. Równolegle z nami, po drugiej stronie, pracowała grupa radziecka. Wykonywała to samo, co i my. Początkowo zatrudniano miejscowych, ale gdy rozpoczęły się ucieczki na naszą stronę, zastąpiono ich Azjatami, którzy nie znali języka rosyjskiego. Azjaci strzegli też samej granicy, będąc bardzo gęsto rozstawieni. Ścianę wyrębu zaznaczaliśmy za pomocą taśmy i tyczek. Za nami szli drwale, którzy wycinali drzewa i odcinali gałęzie. Cenniejsze sztuki budulca iglastego ściągaliśmy przy użyciu koni nabywców, którzy wykupili ten materiał w nadleśnictwie. Pozostałe drewno ściągaliśmy na obrzeże pasa, gdzie czekało ono na dalszy przerób. Moja ekipa pracowała na odcinku od rzeczki Narewki do Drogi Browskiej, tzn. do rezerwatu. Pamiętam wypadek zastrzelenia łosia przechodzącego przez granicę. Odcięto mu łeb z porożem i przekazano do Instytutu Badawczego Leśnictwa, kierowanego przez dr. Jana Jerzego Karpińskiego. Obsada Nadleśnictwa Białowieża w tamtym czasie, jak sobie przypominam, była następująca: nadleśniczy Dionizy Przykucki, zastępca nadleśniczego Stefan Ryczanowski, leśniczym Leśnictwa Białowieża byłem ja, zaś od strony Hajnówki (chyba Leśnictwo Batorówka) – Kazimierz Jakimowicz”.

Po wyjeździe z Białowieży Ryszard Kubinkiewicz zaocznie ukończył technikum i zrobił maturę. Przez 26 lat pracował jako leśniczy w Okręgu Zielona Góra. Po ostatnim wypadku samochodowym (miał ich w sumie cztery) zakończył pracę zawodową. Będąc na emeryturze, mieszkał z rodziną we własnym domu w Małomicach przy ulicy Kościelnej 20a.

W styczniu 1999 roku Ryszard, za moim pośrednictwem, przekazał na wystawę w Ośrodku Edukacji Leśnej „Jagiellońskie” dwie uratowane przez siebie książki z biblioteki „Rodziny Leśnika” – te, które ukrył za pazuchą.

Zmarł w szpitalu w Szprotawie 30 października 1999 roku, w wyniku wypadku, do którego doszło dzień wcześniej w jego domu w Małomicach (spadł ze schodów do piwnicy). Pochowany na cmentarzu w Małomicach.

(Oprac. Piotr Bajko)

Galeria

Copyright © 2024 - Encyklopedia Puszczy Białowieskiej,
Agnieszka Aleksiejczuk, Tomasz Niechoda