|
| Grzegorz Sawicki(1899-1971) |
Jeden z najstarszych strażników hodowców żubrów w Białowieskim Parku Narodowym. Uczestniczył od początku w rozpoczętej we wrześniu 1929 roku hodowli restytucyjnej żubra w Puszczy Białowieskiej.
Urodził się 6 czerwca 1899 roku we wsi Budy (gmina Białowieża), w rodzinie Wincentego i Jadwigi z domu Mróz. Miał dwóch braci – Jana i Antoniego, oraz cztery siostry – Emilię, Anastazję, Annę i Stefanię.
W 1909 roku zaczął uczęszczać do rosyjskiej szkoły elementarnej w pobliskiej wsi Teremiski. Ukończył tylko 2 oddziały, gdyż musiał pomagać rodzicom na gospodarstwie.
W 1921 roku został powołany do odbycia służby wojskowej w 30 Pułku Artylerii Lekkiej w Brześciu. Służył jako bombardier. W 1923 roku powrócił na rodzicielską gospodarkę. Pracował też sezonowo jako robotnik leśny.
17 października 1926 roku zawarł związek małżeński z Aleksandrą Grzoz. Małżeństwo to doczekało się pięciu córek: Leokadii, Czesławy, Danuty, Aleksandry (w niektórych dokumentach wymieniana jest jako Olga) i Teresy.
W okresie od 6 maja do 30 września 1929 roku był zatrudniony na etacie stróża pożarowego w Nadleśnictwie Jagiellońskim.
Z dniem 1 października 1929 roku został przyjęty na stanowisko dozorcy w nowo otwartym rezerwacie żubrów. Jako dozorca pracował również w okresie od 1 października 1939 roku do 7 lipca 1944 roku, tj. podczas II wojny światowej. Po wojnie rezerwatem zarządzał przez pewien czas białowieski oddział Instytutu Badawczego Leśnictwa, podlegający Dyrekcji Lasów Państwowych Okręg Białostocki w Białymstoku. Sawicki został zatrudniony w nim z dniem 7 sierpnia 1944 roku. Z początkiem 1951 roku otrzymał etat strażnika, ale już w Białowieskim Parku Narodowym, pod zarząd którego przeszedł rezerwat żubrów. 1 maja 1955 roku mianowano go prowizorycznym strażnikiem hodowcą w Ośrodku Hodowli Rzadkich Zwierząt (późniejszy Ośrodek Hodowli Żubrów) Białowieskiego Parku Narodowego. Od końca lat 50-tych roku opiekował się żubrami na wolności.
Mieszkał w rodzinnych Budach. Po spaleniu jego wsi przez Niemców w dniu 27 lipca 1941 roku, przeniósł się do Czerlanki (Czerlonki), a po wojnie, do końca czerwca 1955 roku, mieszkał w osadzie Zwierzyniec.
Na emeryturę odszedł z dniem 1 października 1965 roku.
Był pracownikiem cenionym przez władze zwierzchnie. W zachowanej w archiwum BPN „Opinii o przydatności zawodowej i społecznej” z początku lat 50-tych XX wieku możemy o nim przeczytać: „w pracy wykazuje dużą inicjatywę”, „posiada wyrobienie życiowe i zdolności organizacyjne duże”, „jest pracowity, pilny i obowiązkowy”, „wydajność pracy duża”. Z kolei dyrektor BPN August Sławik w 1953 roku w jego charakterystyce podał: „Posiada duże doświadczenie nabyte długoletnią pracą przy hodowli żubrów. Odznacza się pracowitością i sumiennością”.
Ciepło o strażniku Grzegorzu Sawickim wspomina także prof. Janusz Gill w swojej książce „Zarys fizjologii żubra” (Warszawa 1999):
„Wiele lat przepracował przy żubrach, kiedy były wyłącznie w zagrodach, jak i potem uczestniczył w stałym kontrolowaniu powstających stad na wolności. Osobiście bardziej zetknąłem się z nim właśnie podczas poznawania zachowania się tych stad w Puszczy. Kilkakrotnie w lecie rowerami docieraliśmy do miejsc, gdzie żubry żerowały, lub odpoczywały. Były wtedy bardzo spokojne, można było obejrzeć każdą sztukę.
Gdy jednak rozpoczęły się porody, wówczas zachowanie się krów zupełnie zmieniało się. Początkowo cieliły się te krowy, które jako dorosłe zostały wypuszczone na wolność. One znały swe imiona. Raz, gdy wybraliśmy się z p. Sawickim do Puszczy, miała cielę, jeszcze bardzo młode, krowa „Pojata”. Jechaliśmy na rowerach leśną drogą, gdy w pewnej chwili Sawicki mówi: „są żubry, czuję zapach”. W tym momencie rozległ się przerażający odgłos galopującego żubra. Wokoło był młodnik, przez który nic nie było widać, ale też nie było żadnego grubego drzewa, na którym możnaby próbować wspinać się, w razie bezpośredniego ataku. Ale w chwili usłyszenia tętentu Sawicki zaczął wołać: „Pojata, stój. Pojata, stój”. To podziałało. Żubrzyca stanęła, choć nie wiedzieliśmy jak daleko od nas. Starając się zachować ciszę, pieszo, aby nie chrzęściły łańcuchy rowerów, zaczęliśmy oddalać się. Nieco dalej znaleźliśmy się znowu w takiej samej odległości od legowiska żubrów, co poprzednio. Znowu nastąpił tętent, którego odgłos niósł się po lesie. I ponownie głos Sawickiego osadził „Pojatę” w jakiejś odległości od nas. (...)
Później wiele razy, po wiele godzin dziennie spędziłem z Grzegorzem Sawickim wokół powiększających się stad, ale nigdy nie powtórzyła się scena ataku. Siedząc na pniach lub wykrotach, tuż przy stadzie przeważnie przeżuwającym, słuchałem opowieści o Puszczy, jej ludziach i zwierzętach”.
Grzegorz Sawicki został odznaczony: Brązowym Krzyżem Zasługi na polu łowiectwa (1936), Medalem za Długoletnią Służbę (1938) i Srebrnym Krzyżem Zasługi (1964).
Zmarł 31 stycznia 1971 roku w wieku 71 lat. Pochowany na parafialnym cmentarzu rzymskokatolickim w Narewce.
(oprac. Piotr Bajko)