Miejsce mocy w Parku Pałacowym (Białowieża)



Dąb, na którym ukazał się "cudowny" wizerunek (2006r.)

Rok odkrycia 1991
Miejsce mocy w oddz.495
Park Pałacowy (mapa interatkywna)

Znajduje się ono na wzgórzu porośniętym grupą starych dębów, tuż obok muzeum. Odkryte zostało w 1991 roku. A zaczęło się od tego, że konserwatorzy z prudnickiej firmy „Chirurgia Drzew”, przeprowadzający w lecie 1988 roku prace na wspomnianych dębach, odcięli na jednym z drzew gruby konar. Powstała blizna, na której po paru latach pojawił się samoistnie... wizerunek ludzkiej głowy. To niecodzienne zjawisko jako pierwsi zauważyli w 1990 roku Jan Kozak i Władysław Laprus, natomiast w czerwcu 1991 roku dołączył do nich Stanisław Banach, który o wizerunku zaczął opowiadać i pokazywać go swym znajomym.

   Miałem sposobność obserwować zjawisko od samego początku. W pierwszych tygodniach nie przywiązywałem do niego specjalnej wagi. W moim przekonaniu obraz powstał w wyniku szczególnego układu bieli i twardzieli, a podretuszowały go zmieniające się w różnych porach roku warunki atmosferyczne. Pewnie jakieś znaczenie miał również fakt posmarowania blizny substancją konserwującą.

  Więcej uwagi zjawisku zacząłem poświęcać głównie pod wpływem przyjaciół - lekarza dr. Sergiusza Tarasiewicza oraz pasjonującego się fizyką płk. inż. Borysa Russko. Rosnące z dnia na dzień zainteresowanie „cudem” u turystów i wycieczkowiczów też dopingowało. „Cud” przez dwa kolejne sezony turystyczne skutecznie odbierał żubrom popularność. Każdy chciał zobaczyć najpierw niecodzienne zjawisko, a dopiero później „króla puszczy”. Temat podchwyciła prasa.

   Bardzo szybko odkryliśmy z przyjaciółmi, że dąb wydziela jakąś subtelną energię, którą wyczuwa się opuszkami palców dłoni jako mrowienie, szczypanie czy też pulsowanie. Sprawdzaliśmy to dość często, wzbudzając przy okazji zainteresowanie ciągle kręcących się w pobliżu turystów. Podchodzili do drzewa i również eksperymentowali. Niektórzy mówili, że wyczuwają także dziwne impulsy płynące z ziemi do ciała. U pojedynczych osób pojawiały się białe plamki na skórze rąk. Odnotowaliśmy też jeden przypadek zbielenia skóry do połowy palców obu rąk. Poza tym - prawie każdy, już po kilkunastu minutach przebywania pod dębem, doznawał lekkiego ucisku na skronie bądź nawet lekkiego zachwiania równowagi.

   Postać na bliźnie była rodzaju męskiego, ale niektórzy utożsamiali ją z kobietą. Najbardziej wyraźnie prezentowała się, gdy patrzyło się na nią z alei przed nieistniejącymi już dzisiaj hotelem i restauracją „Iwa”. Przy podchodzeniu do dębu wizerunek stopniowo się zacierał. Stojąc przy samym drzewie, w miejscu tułowia postaci można było dopatrzyć się jakiegoś tłumu ludzi, jakby przestraszonych, gdzieś uciekających. Widoczne były nawet twarze pojedynczych osób. Jedna do złudzenia przypominała cara Mikołaja II.

Zbliżenie miejsca, gdzie pojawił się "cudowny" wizerunek (2007r.)

   Byliśmy też świadkami innych, czasami nieprawdopodobnych odczuć doznawanych przez różne osoby, które zechciały poeksperymentować przy dębie.

   Piotrowi Dworakowskiemu, cerkiewnemu psalmiście, postać od samego początku kojarzyła się z Archaniołem Gabrielem, którego oblicze znał z ikony znajdującej się w miejscowej cerkwi cmentarnej. A ponieważ Gabriel zapowiada bardzo ważne wydarzenia, p. Piotr do znudzenia powtarzał: „Zobaczycie, że coś bardzo istotnego wydarzy się w Białowieży lub najbliższej okolicy”. To samo stwierdził pewien, bliżej nieznany nam ezoteryk (jasnowidz?), który pod dębem przeprowadził medytację. Miał on wizję, iż w najbliższym otoczeniu powstaną niebawem nowe budowle, a w samej puszczy zajdą pewne istotne zmiany.

   Do tych „wieszczeń” nie przywiązywaliśmy większej uwagi, aż do niedzielnego popołudnia 8 grudnia 1991 roku, kiedy w odległym od Białowieży o 8 kilometrów pałacyku rządowym w uroczysku Wiskule na terenie białoruskiej części Puszczy Białowieskiej przywódcy trzech państw - Rosji, Białorusi i Ukrainy - podpisali porozumienie, w wyniku którego przestał istnieć Związek Radziecki. Wydarzenie na miarę epoki! Nie pozostawało nam nic innego, jak tylko pogratulować p. Dworakowskiemu „nosa”.

   Po upływie dwóch-trzech lat rozpoczęła się ogólnoświatowa batalia o rozszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego na całą polską część Puszczy Białowieskiej, która właściwie trwa do dzisiaj, choć w 1996 roku Park został nieco powiększony. Przebudowano w tym czasie także cały kompleks turystyczny znajdujący się w pobliżu grupy dębów, a niedaleko wyrósł nowy, obszerny gmach Zakładu Badania Ssaków PAN. I jak tu nie wierzyć jasnowidzom!

Ikona autorstwa Pani Tamary Tarasiewicz inspirowana wizerunkiem ludzkiej twarzy
z dębu

   Przy okazji obserwacji zjawiska wyciągnęliśmy na światło dzienne kilka ciekawych faktów związanych z dębami na wzgórzu. Miedzy innymi ustaliliśmy, że w tym miejscu w 1920 roku pochowano grupę żołnierzy sowieckich, poległych w czasie walk prowadzonych w okolicy. Wśród nich miała się znajdować młoda kobieta - komisarz.

  Na „cudzie” najbardziej ucierpiał sam dąb. Turyści zaczęli wkrótce odłupywać z niego korę na pamiątkę. Wydeptali także na trawniku szeroką ścieżkę. Ówczesny dyrektor Białowieskiego Parku Narodowego stracił w końcu cierpliwość i zakazał przewodnikom doprowadzać kogokolwiek w pobliże drzewa. 

  Zainteresowanie „cudem” zaczęło zanikać z chwilą, kiedy 18 lipca 1992 roku pracownicy „Chirurgii Drzew” obraz zamalowali. Pomimo sześciokrotnego powlekania go substancją konserwującą, kontury postaci pozostały lekko zarysowane. Co więcej, w miarę upływu czasu zaczęły nabierać wyrazistości.

   Zagadkowość dębu i całego wzgórza w Parku Pałacowym nie dawała nam spokoju. Odkrywczym dla nas stał się artykuł Leszka Mateli na temat geomancji i miejsc mocy, opublikowany w numerze 9/1992 miesięcznika „Nie z tej Ziemi”. Znany polski radiesteta i geomanta dowodził, że kulę ziemską, podobnie jak i ciało ludzkie, przecinają kanały przepływu energii życia. Wiedziano o tym już w starożytności. Współczesne badania, prowadzone przez europejskich uczonych, przyniosły szereg nowych spostrzeżeń. Zauważono, że np. stare świątynie czy też miejsca kultu różnych wyznań są zawsze usytuowane w strefie o specyficznym promieniowaniu Ziemi, względnie na skrzyżowaniu tych stref. Analiza położenia takich miejsc na mapie zakończyła się zdumiewającym odkryciem. Okazało się, że układają się one wzdłuż linii prostych, przy czym linie te mają dość regularny układ. Łączą one miejsca koncentracji pozytywnej energii przyrody zwane „miejscami mocy”.

   Z tymi stwierdzeniami koresponduje hipoteza rosyjskich uczonych Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, którzy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku doszli do wniosku, iż kula ziemska ma strukturę kryształu. Odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe.

   Leszek Matela do swego artykułu dołączył mapę wyrysowaną na podstawie hipotezy rosyjskich uczonych. Analizując ją, stwierdziliśmy ze zdumieniem, że jedna z linii siatki krystalicznej przecina... Puszczę Białowieską. Wszystko też wskazuje, że przebiega ona przez Białowieżę, a w okolicy zagadkowego dębu na wzgórzu znajduje się tzw. miejsce mocy!

"Cudowny" dąb w szacie letniej (2007r.)

  Zaczęliśmy sprawdzać, czy wykaz charakterystycznych cech dla miejsc mocy, podanych przez p. Matelę, ma odniesienie do Białowieży. Okazało się, że tak! Jest nawet u podnóża wzgórza źródełko z wodą o specyficznych właściwościach.

  Przeanalizowaliśmy też przebieg linii promieniowania na obszarze Puszczy Białowieskiej. Rezultat okazał się zaskakujący. W samej Białowieży na linii znajdują się aż dwie świątynie - cerkiew prawosławna i kościół katolicki. Przypuszcza się też, że na wzgórzu z dębami niegdyś znajdował się „święty gaj”, czyli miejsce, w którym odbywały się pogańskie obrzędy. Przesuwając się po linii w stronę Hajnówki, natrafiamy na Krynoczkę - prawosławne sanktuarium ze słynnym cudownym źródełkiem.

  O swym odkryciu niezwłocznie powiadomiliśmy p. Leszka Matelę, zapraszając go jednocześnie do Białowieży celem przeprowadzenia dokładniejszych badań, które albo potwierdzą, albo obalą nasze przypuszczenia. Pan Matela przyjechał 30 kwietnia 1994 roku. Na początku zwrócił naszą uwagę, że linia siatki krystalicznej przebiegająca przez Białowieżę ma połączenie z Gnieznem i Hexentanzplatzem, legendarnym centrum kultowym w Górach Harzu, oraz z Drüggelte, westfalską miejscowością, znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Ze wstępnych badań wynika, że szczególna aktywność tej linii przypada w ostatnim dniu kwietnia, co w ezoterycznej tradycji wiąże się z dniem Walpurgii, czyli świętem wiedźm.

  Leszek Matela przywiózł ze sobą specjalistyczną aparaturę. Przy jej pomocy ustalił, że dąb z wizerunkiem stoi na „silnie promieniującym skrzyżowaniu wznoszących się stromo ku powierzchni cieków wodnych (tzw. ślepe źródło) i wpisany jest w układ promieniowań kosmicznych, zwanych w radiestezji siatką szwajcarską i siatką diagonalną”. Dzięki miernikowi pola elektromagnetycznego, udało mu się zlokalizować pasmo promieniowania nieznanego pochodzenia przebiegające przez dąb z południowego zachodu.

  Badacza uderzył szczególnie fakt, że „wykryte metodami radiestezyjnymi częstotliwości radiacji wokół drzewa odpowiadają rytmowi oddychania człowieka oraz liczbie uderzeń serca na minutę, tak jakby dąb był żywą istotą pulsującym w rytmie fizjologicznym człowieka”. Ustalił on, że całe wzgórze w Parku Pałacowym jest silnie promieniującym obszarem. Pomierzona intensywność promieniowania wykazała ponad 50 tysięcy jednostek w skali BSM, co wielokrotnie przewyższa korzystne dla człowieka natężenie wibracji. Jest to bez wątpienia najsilniejsze miejsce mocy w tej okolicy. Badania radiestezyjne wody w wypływającym u stóp wzniesienia źródle potwierdziły wysokie jej walory bioenergetyczne.

  Leszek Matela ustosunkował się również do niecodziennych zjawisk i odczuć w pobliżu dębu. Stwierdził, że osoby o właściwościach medialnych zazwyczaj odczuwają w takich miejscach potężną energię oraz mają tajemnicze wizje. Zjawisko to określa się mianem „genius loci” (dusza miejsca) i niekoniecznie należy je rozpatrywać w kategoriach spirytystycznych. Potwierdza to przykład dr. Tarasiewicza, który wydobywającą się spoza drzewa energię wyczuwał w postaci kuli. Moc tej energii może u jednych budzić przerażenie, drugich może zniewalać, a na innych wpływać pozytywnie, inspirująco. Wszystko zależy od tego, jaką przyjmiemy postawę, czy potrafimy otworzyć się na korzystne oddziaływanie energii i skoncentrować na jej pozytywnym i stymulującym wpływie.

   Pokłosiem wizyty Leszka Mateli stały się jego liczne artykuły o nowym miejscu mocy, publikowane w prasie polskiej i zagranicznej. Białowieskie miejsce mocy trafiło także na karty kilku książek p. Mateli. Poza tym badacz zainteresował swym odkryciem liczne grono specjalistów różnych dziedzin oraz twórców telewizyjnego cyklu „Era Wodnika”, którzy we wrześniu 1994 roku zrealizowali w Białowieży film poświęcony temu i następnym miejscom mocy, odkrytym w Puszczy Białowieskiej.

  Na początku XXI wieku z dębu z wizerunkiem zaczęła odpadać płatami kora od strony południowej, później zaczęły także usychać gałęzie. Dąb najwyraźniej osiąga swój wiek biologiczny, na co wcześniej wskazywały już osoby przeprowadzające na nim prace pielęgnacyjno-konserwatorskie. W takiej sytuacji i cud nie pomoże. Z całej grupy dębów porastających wzgórze, do chwili obecnej przetrwało tylko czternaście (w momencie pojawienia się „cudu” rosło ich szesnaście). (oprac. Piotr Bajko)

 

HASŁA POWIĄZANE

Dąbrowa w Parku Pałacowym, Miejsce mocy w oddz.495, 

Galeria

Copyright © 2024 - Encyklopedia Puszczy Białowieskiej,
Agnieszka Aleksiejczuk, Tomasz Niechoda